|
Blog > Komentarze do wpisu
TRZY STRONY ZDRADY - CHORE PRZYWIĄZANIE
HISTORIA KAROLA:
Młody chłopak, poznał dziewczynę. Zauroczył się. W wieku 18 czy 19 lat trudno poznać co to jest miłość, ale on był pewien, że kocha. Jednak ten urok zakończył się znienacka. Dostał list od niej, który zachował po dzisiejszy dzień. Dalej jego losy się różnie potoczyły.
Poznał kobietę, zakochał się. Miał z nią dziecko. Zdradził ją, wydało się. Bardzo długo walczył o nią, mówiąc że to wszystko plotki. Sam w to uwierzył. Ona jednak nie.
Później Karol zaczął udawać, kogoś kim nie jest - Podrywacza.
W końcu, odezwała się Ona. Początkowo nie chciała się przedstawić. Ale później, jak się dowiedział ze to ta pierwsza pierwsza miłość, którą traktował tak bardzo poważnie, zaczął się z nią spotykać.
Ona miała problemy i chciała uciec od nich. On dał jej te chwile zapomnienia. Pokazał raz ten stary wymiętolony list, który 4 lata temu mu wysłała. Pocałowali się. Ona zbladła. Karol myślał, że nikogo nie ma.
Spotykali się często. Nawet był u niej raz. Rodzice później zrobili awanturę Jej. Nie wiedział dlaczego.
Spędzili razem sylwestra. Kochali się. On zawsze się zabezpieczał, ale teraz nie chciał. Chciał ją zatrzymać na zawszę. Po tym, miała zły humor. Coś ją gryzło. Myślał ze to przez strach przed ciążą. Cieszył się kiedy nie załatwiła sobie tabletek "72h po".
Później, było milczenie. On wysyłał ciągle sms'y. Nie wiedział co się dzieje. Spotkali się, zaczęli oglądać film. Ona chciała odejść. Nie chciał jej pozwolić. Ona jednak nie powiedziała mu, że to koniec. Myśli, że ma ciągle szansę. Będzie walczył.
CHORE PRZYWIĄZANIE
Co potrafilibyśmy poświęcić, dla miłości, której nigdy nie było nam dane doznać w pełni? Każdy ma taką osobę, którą poznał miał przeczucie, że coś będzie wyjątkowego z tego, ale kontakt się urwał. Co jakiś czas, będąc sam, czy z kimś powraca wtedy pytanie "a jak by było z tamtą osobą"?
Umysł gdy nie zna odpowiedzi - Konfabuluje. Zaczyna opowiadać o rzeczach, które nie mogłyby istnieć. Tak zaczynamy wyobrażać sobie idealną miłość, której nigdy nie zaznaliśmy. Utożsamiamy ja z kimś. Żyjemy w kłamstwie
Coś co skończyło się zanim zaczęło zawsze pozostawia uczucie niedostatku.
Karol, nigdy nie potrafił jej kochać. Wyobraził sobie, że da jej szczęście, że coś tak idealnego musi być i dla niej idealne. Zrobiłby wszystko by ją uszczęśliwić. Pomimo, że uszczęśliwiałby tylko siebie.
Jest zaślepionym egoistą. Chciał zmarnować jej przyszłość, studia, pracę, przyjaciół. Odseparować ją. "zaciążyć" - bo to miało dać gwarancje, że będzie jego. Dziecko też by kochał, jednak dla niej byłaby to kula u nogi.
Tak, Karol jest nieświadomy tego co robi. Jest nieszczęśliwy. On wierzy, że ją kocha. Jednak niestety jest głupcem, który nigdy nie zrozumiał na czym ta miłość polega. Kochał tylko siebie
Dawał jej radość, bo był. Bo ona tego potrzebowała. Dla niego to był dowód, ze też kocha go tak samo mocno.
Obsesja jaką ona wyczówała, imponowała jej. Widziała w nim kogoś kto rusza niebo i ziemię dla niej. Nie wiedziała jednak, że on robi to tylko, by zaspokoić, spełnić swoje marzenie.
Czemu Karol aż tak walczy? Bo jest dla niego narkotykiem. Bo ona była tą, która poznała prawdziwego Karola. Nie tego, który gra, "Bóg wie kogo". Polubiła go za to kim jest. On ją kocha, bo przy niej nie musi udawać. Zapomina, że jednak cała ta miłość jest oszustwem dokonanym samemu sobie.
Miłość potrafi zabić kiedy jest skierowana tylko na własne Ja.
Tak, każda miłość opiera się na egoizmie. Jednak prawdziwa miłość, nie jest oparta tylko na egoizmie. środa, 13 stycznia 2010, vi.the.q
TrackBack
Komentarze
2010/01/13 18:07:26
Ten Karol to jakiś niedojrzały, zaborczy półgłówek. A co z dzieckiem, które zrobił tej drugiej kobiecie? Tamten związek wymazał z pamięci i wrócił do pierwszej zabawki, która (rozsądnie) już drugi raz go nie chce?
2010/01/13 18:41:26
Z miłością są same kłopoty, ale bez niej wszystko traci sens ;)
Zastanawiam się czy człowiek jest w ogóle zdolny do prawdziwej miłości, takiej jak 1 Listu do Koryntian, to chyba przekracza nasze możliwości, prawda jest taka, że bardzo jej pragniemy i potrzebujemy, pewnie właśnie dlatego umiemy siebie oszukiwać, pielęgnować właśnie chory rodzaj przywiązania, stwarzać jakieś namiastki prawdziwego uczucia, kolejna prawda jest jeszcze smutniejsza, to nie ta druga osoba, która nie kocha, odrzuca nas krzywdzi, robimy to sami sobie, mało tego, rozum nam podpowiada, że to głupie, niewarte naszego cierpienia, ale to i tak niczego nie zmienia, to jest rodzaj opętania, udręka i ekstaza, a potem łup o podłogę i człowiek już widzi swoją nędzę i głupotę i nie może się nadziwić jak mógł być tak głupi, ale to wcale nie oznacza, że jest uleczony, niestety ;) 2010/01/13 19:00:22
wielbiciel.witka
A, to niestety prawda. Do tego o wyglądzie takiego wiejskiego amanta z zabawy pod remizą. Nigdy nie skazuje ludzi według ich wyglądu (Nie najeżdżałem na agenta Tomka ze względu na wygląd jego ;) ) Ale tutaj, nawet starając się być obiektywnym... ...To taki 100% przykład na człowieka, który zachowuje się tak jak wygląda. A czy go nie chce? Poczekasz do trzeciej odsłony. Tam będzie o niej. Zaprawdę powiadam... warto. Nigdy jednak nie rozumiem, jak można w wieku 22 lat jakie teraz on ma, w ogóle nie myśleć o tym czy swoimi zabawami miłosnymi nie wyrządza się krzywdy tej drugiej osobie. Cierpi, ale na własne życzenie. Zresztą jakby on był szczęśliwy, pewnie cierpiałaby ona, bardziej niż może teraz. Pozdrawiam 2010/01/13 19:06:09
asprocolia
Szczerze, człowiek jest zdolny do ogromnej miłości. Nie jest ona łatwa, ale daje szczęście. Człowiek w końcu ma nieograniczoną możliwość samodoskonalenia się. Łącznie w doskonalenia miłości. Mówisz, ze miłość jest jak narkotyk. Oślepia. TAK to racja. Cholerne uzależnienie, i z każdym uzależnieniem jak się sięgnie dna można albo oprzytomnieć, albo skonać. W końcu samobójstwa z powodu miłosci nie są rzadkie. Jednak czy po goryczy nieudanej miłości... Warto tracić tą naiwność w stosunku do niej? Tak jesteśmy przez to bezpieczniejsi, ale ubożsi o przeżywanie czegoś, każdej chwili całym sobą. Pozdrawiam. 2010/01/13 21:11:40
Przeczytałam. Dawno już nie było mi tak lekko z powodu mojej natury singla i faktu, że jedyna miłość jakiej ulegam to ta biblijna miłość bliźniego.
2010/01/13 21:29:31
norma.ltd
Widzisz, ja nie żałuje. Mimo że teraz singlem jestem też. Jednak takim co się stara znów nim nie być. Lekko nie jest. Zawsze łatwo jest się poddać. Zawsze! Walczyć o coś... Łatwym nigdy nie jest, ale każdy dzień walki. Okupiony nawet stratami, daje niezwykłą siłę. Wiarę w lepsze jutro. Zresztą. Te opisany Tu Karol, bez względu czy singiel czy nie... Lepiej jakby zrozumiał siebie, swoje potrzeby. Bo nic tak nie uśmierca bliźniego, jak przymuszanie go do obsesyjnej miłości. Miłości która wiąże :) 2010/01/13 21:53:37
oczywiscie,ze istnieje prawdziwa milosc...nigdy nie nalezy w to watpic :))
A co do Karola? hmmm...zawsze czlowiekowi wydaje się,ze najabrdziej na świecie kocha wlasnie tę osobe, ktora go porzucila,jaki jest tego mechanizm? Nie wiem, nigdy sie tym nie interesowlam..moze poczucie straty, lub cos w tym stylu. Gdyby ona go wtedy nie porzucila dzis pewnie by juz o niej nie pamietal. ot taka jest natura ludzka :) 2010/01/13 22:00:26
Mnie się zdaje, że Karol swoje potrzeby zrozumiał już dawno. Dobrze by było, gdyby zrozumiał potrzeby drugiej strony i sprawdził, czy są kompatybilne z jego. Choć właśnie się chyba przekonał, że nie są. Musi to zaakceptować lub okiełznać trochę swoje rozbujałe ego i zmodyfikować potrzeby dostosowując do możliwości. Jeśli cena mu się wyda za wysoka, może pozostać singlem. To ma, jak pisze norma, też swoje walory.
2010/01/13 22:00:29
dr_ewa999
Kiedyś byłem na miejscu Karola. Była jedna dziewczyna, która właśnie była taką, niespełnioną miłością. Coś co gdzieś tam we mnie żałuje... :) Jednak nie chciałbym z nią być. wiem ze byłoby to sztuczne. Nie stworzyłbym dobrego związku... I nawet los dał mi pewną szansę. Lecz wolałem by wygasła sama. Nadal pewnie ją idealizuje, lecz jesteś wiadomy tego ze to idealizacja. Cóż oczekuję czegoś czego mi by ona nie dała. I co by było? Najpierw unieszczęśliwiłbym ją, później siebie. I to pewnie byłoby bardziej bolesne niż zwykłe zerwanie. W życiu trzeba kierować się emocjami, ale i pomyśleć. Egoistycznie kochać, ale nie tylko brać. Ludzie, którzy działają w skrajnościach, nigdy nie budują szczęścia. Zawsze ktoś cierpi. Pozdrawiam. 2010/01/13 22:08:53
zeby w milosci byc szczesliwym trzeba sie zawsze kierowac glosem serca, rozsadku uzywac jedynie trochę :), gdy jest odwrotnie -rozsądek dominuje nad glosem serca-zwykle zwiazek jest nieudany, choc i od tego bywaja wyjatki :))Moze jednak trzeba bylo sprobowac?
2010/01/13 22:15:37
wielbiciel.witka
Kiedyś czytałem że single żyją zdrowiej, ale krócej. Cóż, dla mnie idealnym rozwiązaniem zawsze był związek, w którym nigdy nie poczujesz, nawet na sekundę, że kogoś posiadasz na własność. Ciężko budować trwały i szczery związek, nie rozumiejąc i akceptując potrzeby drugiej osoby. Czasem trzeba ustąpić, czasem ktoś Tobie musi ustąpić :) Pozdrawiam... 2010/01/13 22:22:12
dr_ewa999
Czy spróbować trzeba było? Wiesz, w tym wypadku to nie serce krzyczy tak... Raczej nasze wyobrażenie, czy wręcz obsesja. Nie mówię, istniałaby szansa że Jednak wszystko co podbarwimy za dużą dawką emocji może okazać ze zamiast zrobi nam miło i ciepło, nas poparzy :) Przy okazji innych. Chęć, chęciami, jednak zachowanie zdrowego rozsądku się przydaje. Choć wiem, ze to bardzo trudne. Pozdrawiam. 2010/01/14 16:00:47
Znam wiele różnych przypadków. Para, która po 6 latach bycia razem rozstała się w przyjaźni. Tworzyli inne związki, teraz znów są razem. Znam panienki które bawią się facetami, rozkochają w sobie a potem rzucają i patrzą jak cierpią. Znam też takiego "Karola". Znam gościa który niszczy swoje byłe dziewczyny, wszyscy o tym wiedzą, ale on nigdy nie budzi się sam.
Nie wierzę w prawdziwą miłość. Bo człowiek nie jest monogamiczny, bo związek to potrzeba taka sama jak siku czy jedzenie, bo strach przed samotnością... Czasem naprawdę kochać kogoś to pozwolić mu odejść... 2010/01/14 18:35:06
A ja myślę, że PRAWDZIWA miłość (zresztą żadnej innej nie ma) nie ma w sobie ani grama egoizmu. Jeśli jednak ma, to nie istnieje :)
2010/01/14 21:28:18
a ja mysle,ze uczucie miłości jest bardzo egoistyczne-bo chce sie mieć tę osobę tylko dla siebie, czy to nie jest egoizm? ;)) :))))
2010/01/14 21:40:25
dr_ewa999
Wiesz zacytuje ostatnie zdanie z moich wypocin Tak, każda miłość opiera się na egoizmie. Jednak prawdziwa miłość, nie jest oparta tylko na egoizmie. Wiesz, czasem jak ktoś prawdziwie kocha, potrafi swoje własne szczęście przełożyć nad szczęście tej drugiej osoby. To jest coś, co stanowi zaprzeczenie egozimu. Pozdrawiam 2010/01/14 21:44:12
jocisko
Wiesz, w tytm konkretnym przypadku, ammy miejsce z niedojrzałym uczuciem. Uczuciem uronionym, co do prawdziwej miłości: Trzeba zająć stanowisko pomiędzy Twoim a drEwy :) Wiesz co jest egoistycznego? Miłość jest jak narkotyk. Daje skrzydła, przenosi do innej rzeczywistości. Kiedy jej zasmakujesz, chcesz jej jak najwięcej dla siebie. Jednak miłość też wie co to poświęcenie. Zresztą, w dalszych częściach tej opowieści, usłyszysz inne wersje miłości. Nota bene, to tłumaczy dlaczego kłótnie kochanków tak bolą. Każde odstawienie narkotyku boli. Pozdrawiam 2010/01/14 21:50:02
viktor700
Skupmy się jednak na chorym wyobrażeniu o miłości. Takim jak w przypadku Karola. Bo to w sumie miłość bardzo okaleczająca... W sumie Wiktorze, czy to co czuje owy Karol jest miłością? czy wypaczeniem idei miłości? Czy owy Karol, kochając czując to co czuje, jest czemukolwiek winny? Wiele osób wypiera się tego czym jest miłość. Czy istnieje prawdziwa miłość? Wiesz, polecam książkę "Ewangelia według Piłata" Tam trochę jest o prawdziwej miłości. Tak, wiem nie do konkretnej osoby.. a jednak. Czy jest prawdziwa? Tak, takie coś istnieje. jednak jeśli myślisz że prawdziwa jest idealną, to nie... Idealnej miłości nigdy nie ma. Pozdrawiam. 2010/01/14 22:53:19
"Wiesz, czasem jak ktoś prawdziwie kocha, potrafi swoje własne szczęście przełożyć nad szczęście tej drugiej osoby. To jest coś, co stanowi zaprzeczenie egozimu." Witek, czytasz te swoje brednie po napisaniu? Przełożyć coś nad coś znaczy nadać temu priorytet, przesunąć na wyższe miejsce na liście. Jeżeli preferowanie własnego szczęścia jest zaprzeczeniem egoizmu, to co jest egoizmem?! 2010/01/14 23:05:20
wielbiciel.witka
przejęzyczenie, a Ty już pioruny ciskasz jak zeus! Ale przyznaje się do błędu. Miało być odwrotnie:) Przełożenie szczęścia tej drugiej osoby nad szczęście swoje. Pozdrawiam. 2010/01/14 23:56:01
A co to w ogóle jest miłość? Kiedyś znalazłem gdzieś (źródła nie pamiętam ale była to książka z psychologii) ponad 80 definicji miłości. Najbardziej mi wtedy przypadła do gustu ta, że miłość to stan emocjonalny spowodowany nadmiarem chemii w organiźmie.
Sytuacja którą opisujesz to dla mnie nie jest miłość, jednak myślę że dla Karola owszem. Miłość często prowadzi do zazdrości, zazdrość do nienawiści a dalej to już chyba nie muszę pisać. Dlatego dla mnie nie ma czegoś takiego jak miłość, to jest tylko zaspokojanie swoich potrzeb, tylko że nazwane ładnym słówkiem. Z drugiej strony żeby nie wyjść na jakiegoś kolesia bez uczuć powiem że miłość (ta prawdziwa bo tylko o niej mowa, bo jeśli nie prawdziwa to by przecież nie można było nazwać miłością) jest wtedy kiedy pragniesz dobra drugiej osoby i jesteś gotów wiele dla niej poświęcić nie oczekując nic w zamian. Tylko czy jeszcze coś takiego istnieje (oprócz w filmach i lekturach z epoki romantyzmu)? 2010/01/15 13:12:47
Viktor,
kto ma dzieci, może znać to uczucie, bezinteresowne i głębokie. Ale może to też tylko instynkt? 2010/01/15 15:24:48
Miłość jest jak narkotyk. Daje skrzydła, przenosi do innej rzeczywistości. Kiedy jej zasmakujesz, chcesz jej jak najwięcej dla siebie. Jednak miłość też wie co to poświęcenie.
Zajechało Coelho... Fuj :P 2010/01/15 15:59:29
jocisko
Już chciałem zbesztać kto takim tandetnym stylem piszę... A tu patrzę... a to ja... Pozdrawiam. 2010/01/15 16:01:54
wielbiciel.witka
Viktora nie przekonasz. Życie nauczyło go innych lekcji. Cóż, jak się dostało po dupie, od życia, to najlepiej otoczyć się murem i powiedzieć że świat jest do bani. Miłości nie ma! Cóż... Z drugiej strony, ja chyba za bardzo idealizuje miłość. Pozdrawiam. 2010/01/15 16:06:08
viktor700
Piszesz jak potłuczony... Oberwałeś chyba kiedyś poważnie od życia i teraz się kamuflujesz. Wiesz czy dla Karola to miłość? On tak uważa, jednak jak zmądrzeje, za te X lat może spojrzy na to co było. Jeśli będzie patrzył na nią w kategorii "kocham ją ciągle" To znaczy że nie ma pojęcia co to miłość. I niestety, będzie błądził. Okaleczał siebie oraz inne kobiety z którymi będzie miał styczność. A Jutro wiktorze Historia o tej prawdziwej miłości. Więc się wykażesz. Pozdrawiam. |
Po POWROCIE: TRZY STRONY ZDRADY cz I
|
Jednak zawsze trzeba się rozliczyć, zdystansować. :)
Plus, przyznacie, ze dobre słuszne wnioski